Zarządy polskich firm porównują dziś dostawców generatywnego AI głównie przez pryzmat benchmarków modeli. Z moich obserwacji – potwierdzonych decyzjami produktowymi głównych graczy z ostatnich kilkunastu miesięcy – to perspektywa, która kierunkuje Zarządy na pytanie mniej istotne. Prawdziwy podział rynku przebiega dziś gdzie indziej – wokół otwartych standardów i wokół tego, czy dostawca oddaje Twojej organizacji kontrolę nad infrastrukturą i danymi.
Dwa tory, nie jeden
Przez pierwsze dwa lata rewolucji GenAI wszyscy główni dostawcy szli podobną drogą – zamknięta platforma, model dostępny przez ich API, integracje budowane wokół ich ekosystemu. W ostatnich miesiącach rynek się rozjechał. Część utrzymuje model zamknięty i stawia na głębokość własnego ekosystemu. Jeden z głównych graczy – Anthropic, twórca rodziny modeli Claude – wybrał drogę odwrotną. Otworzył standardy: Model Context Protocol (MCP), który w międzyczasie przyjęły także OpenAI i Microsoft, oraz format „skills" do pakowania wiedzy organizacyjnej. A w swoim wariancie desktopowym (Cowork on 3P) pozwolił klientowi uruchamiać model w jego własnej chmurze – Google Cloud, AWS lub Azure – w wybranym regionie, bez wysyłania konwersacji do dostawcy aplikacji.
To nie jest spór architektów, to jest pytanie Zarządu
Można zbyć ten podział jako techniczną dyskusję. Z moich obserwacji – i z logiki kontraktów, które polskie firmy podpisują ze swoimi klientami – to pytanie ściśle zarządcze. Otwarte standardy oznaczają, że integracje zbudowane w tym roku przeżyją zmianę dostawcy. Wariant uruchamiania modelu we własnej chmurze oznacza, że dane Twoich klientów nie opuszczają infrastruktury, którą Twoja organizacja wybrała i kontroluje. Innymi słowy – jeden kierunek architektoniczny redukuje dwa ryzyka, które na slajdach vendorów nie istnieją – vendor lock-in i utratę kontroli nad rezydencją danych.
Nie benchmarki, lecz granice
Nie piszę tego jako rekomendacji produktu – nie sprzedaję cudzych licencji. Piszę jako obserwację strukturalną. Kiedy rynek się rozjeżdża, Zarządy mają rok, może półtora, na decyzję, która zdefiniuje kolejne pięć lat ich firmy. A ta decyzja nie dotyczy tego, który model jest o trzy punkty lepszy w benchmarku kodowym. Dotyczy tego, czyje standardy przyjmiesz i czyją infrastrukturę wpuścisz do środka swojej organizacji.
Mój wniosek dla Zarządów
Nie pytaj: „Który model wygrywa dziś w testach?". Zapytaj raczej: „Który dostawca oddaje nam kontrolę nad standardami, architekturą i danymi – a który tę kontrolę zatrzymuje dla siebie?". To pytanie, zadane raz w roku, oszczędzi Ci trzech lat niekontrolowanego długu technologicznego. Bo zanim zastanowisz się, jaki model wdrożyć, musisz wiedzieć, czyj świat wybierasz.
Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku. Jeśli stoisz przed tą decyzją architektoniczną i chcesz porozmawiać w gronie Zarządu o tym, co realnie odróżnia dziś głównych dostawców GenAI poza benchmarkami, zapraszam do kontaktu.
Leszek Giza
